Specjalista nie dla każdego – wkrótce zabraknie lekarzy i pielęgniarek, alarmuje NIK

Chociaż na rodzimych uczelniach wiedzę zdobywa wielu studentów kierunków medycznych, sporo z nich przyjechało z obcych krajów, do których wracają po ukończeniu kształcenia. Również absolwenci z polskim obywatelstwem coraz częściej wybierają zagranicę, a kontrola emigracji jest znikoma, jeśli nie żadna. Brak mechanizmów szacujących skalę migracji personelu medycznego może oznaczać, że wkrótce specjalistów będzie zbyt mało dla zaspokojenia potrzeb starzejącego się społeczeństwa.
- Brak analiz dotyczących emigracji lekarzy i pielęgniarek zmniejszał lub wręcz uniemożliwiał Ministrowi Zdrowia skuteczne ograniczanie tego zjawiska - komentuje Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli. - Brak lekarzy niektórych specjalności staje się z kolei jedną z najistotniejszych przyczyn wydłużania się średniego czasu oczekiwania na świadczenia medyczne.
Liczba praktykujących lekarzy w Polsce poniżej średniej krajowej
W 2012 r. w Polsce liczba praktykujących lekarzy na 1000 osób wyniosła zaledwie 2,2, ze średnią światową 3,2. Jesteśmy daleko za czołówką (Grecja – 6,2, Norwegia – ponad 4), bliżej nam źle wypadającym w zestawieniu Korei i Turcji . Za główne przyczyny zaistniałej sytuacji NIK uważa, oprócz wspominanego braku kontroli emigracji: limity miejsc i przyjęć na studia medyczne (od 2012 do 2015 r. limity przyjęć na kierunki lekarski i lekarsko-dentystyczny były ogłaszane już po rozpoczęciu rekrutacji, a progi punktowe decydujące o zakwalifikowaniu na studia ustalano bez wiedzy o limicie przyjęć określonym na dany rok), niejednolity dostęp studentów do bazy dydaktycznej oraz obciążenie dydaktyczne (np. na kierunku położnictwo studenci spędzali na nauce nawet 11-12 godz.) oraz limity miejsc rezydenckich i procedury określania liczby niezbędnych specjalistów, w tym lekarzy i pielęgniarek.
Niepokojące są ponadto niektóre regulacje prawne zmierzające do przyspieszenia i uelastycznienia systemu kształcenia lekarzy i dentystów. Jak wiadomo, liczba godzin praktycznego nauczania klinicznego dla studentów VI roku kierunku lekarskiego i V roku kierunku lekarsko-dentystycznego ma być ograniczona w wielu dziedzinach, czasem wręcz o 70 proc., w porównaniu do ilości obowiązującej obecnie. W ten sposób likwidacja stażu podyplomowego i włączenie nauczania praktycznego do kształcenia przeddyplomowego może odbić się na jakości kształcenia, nie zapewniając praktycznego przygotowania do wykonywania zawodu, alarmuje NIK.
NIK: przywrócić staż podyplomowy, ukrócić emigrację
Dla poprawienia sytuacji, NIK zaleca przeprowadzenie rzetelnych analiz, pozwalających określić liczbę przedstawicieli poszczególnych zawodów medycznych, jaka powinna przypadać na określoną populację ludności, przygotowania regulacji prawnych przywracających staż podyplomowy lub innych rozwiązań zapewniających adekwatne przygotowanie praktyczne i respektujących prawa pacjenta, zagwarantowanie możliwości kształcenia podyplomowego specjalistów szczególnie istotnych z punktu widzenia potrzeb zdrowotnych obywateli oraz wzmożenie nadzoru nad kształceniem kadr medycznych, zwłaszcza w uczelniach niemedycznych oraz wnikliwą analizę przesłanek przyznawania wysokich limitów przyjęć dla studentów niepolskojęzycznych.
Nieodzownym ma być monitorowanie skali i kierunków migracji pracowników ochrony zdrowia oraz przeciwdziałanie przeprowadzkom poprzez np. zobowiązanie lekarzy specjalistów, którzy odbyli kształcenie specjalizacyjne w trybie rezydentury, finansowanej ze środków publicznych, do przepracowania określonej liczby lat w systemie ubezpieczenia zdrowotnego, niekomercyjnie. Warto zaznaczyć, że to nie pierwszy raz kiedy NIK proponuje podobne rozwiązanie.
Pełny raport dostępny jest w formacie PDF na oficjalnej stronie NIK, https://www.nik.gov.pl.

























